poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Czekając na dom


Avil spędza swój czas spokojnie  Czarnowodzie. Czekając na swój prawdziwy dom uczy się, że człowiekowi można ufać. Przychodząc do mnie bronił swoich zasobów np. zabawki czy jedzenia przed człowiekiem. Nie dał również nic przy sobie zrobić. Nie pozwolił dotykać uszu ani łap.
Ważne jest, aby pies kojarzył  człowieka i kontak z nim ze spokojem:
 
 
 
 Po kilkutygodniowej obserwacji doszłam do wniosku, że pies wysyła sygnały grożące z jednego powodu. BRAK ZAUFANIA. Dlatego na początku naszej wspólnej pracy nie skupiałam się na tych problemach. Zaczęłam od budowania relacji i zaufania. Bardzo dużo czasu spędzaliśmy razem. Na wspólnych spacerach pieszych i rowerowych, prostych ćwiczeniach z posłuszeństwa, wspólnym oglądaniu ŚWIATA W CZARNOWODZIE z wersalki tarasowej, przy pieleniu ogródka i piciu kawy. Powoli również wprowadzałam mu spokojny kontakt z innymi ludźmi. Polegał na ich obecności w jego życiu. Osoby miały zawsze ignorować psa, on mógł do nich swobodnie podejść, powąchać, poleżeć przy nich.

 

            Takie postępowanie miało na celu 1. pokazanie psu, że jest bezpieczny 2. oduczenie wybuchów emocji na widok każdego człowieka, które kończyło się skakaniem, próbą brutalnej zabawy w podgryzanie stóp i łapanie zębami za buty. W takiej sytuacji trudno było przerwać to zachowanie i każdy ruch człowieka groził jeszcze większym nieopanowanym wybuchem emocji.
Teraz Avil potrafi zachować się właściwie, nawet jeśli ręka obcego człowieka, go nie zignoruje
 
 
 
 3. Wypracowanie dobrego nastroju, poprzez zaspokojenie psich potrzeb i zmianę diety.

            Takie życie Avil wiódł sobie prawie przez 5 miesięcy. W tej chwili funkcjonuje spokojnie z mieszkańcami Czarnowody w skład których wchodzą psy, koty, konie no i my. Ale również spokojnie zachowuje się przy obcych ludziach. W między czasie rozpoczęliśmy próby zmiany zachowania przy jedzeniu i zabawce, które podnosiły mu bardzo wysoko poziom adrenaliny. Zabawkę rozszarpywał z wściekłością. Spokojne ćwiczenia z zabawką:
 

 Naukę nie pobierania smaków rozpoczeliśmy od mało atrakcyjnej karmy tutaj film  już z kolejnego  etapu trudniejszych warunkach  na spacerze:



http://youtu.be/d8l3ld5GMwM

A tutaj ćwiczenie bardzo trudne, bo smaczki bardzo atrakcyjne, dodatkowo obecni obcy ludzie, a wszystko to na wolnej przestrzeni. Oprócz nie pobierania pokarmu pies uczy się nie bronić jedzenia przed człowiekiem.



http://youtu.be/7HmmermhOk8

A na koniec kilka zdjeć z pracy z obcym człowiekiem nad tym samym zachowaniem



 
Bardzo serdecznie jeszcze raz dziękuję Jackowi, który zechciał poćwiczyć z Avilem
 
 

piątek, 27 lipca 2012

27.07.2012r.


Do Tymczasowego Domu Wychowawczego „MIRABEL” trafiają psy po przykrych a nawet dramatycznych przejściach. Niektóre mają na swoim koncie ugryzienie człowieka, inne miały wyrok śmierci. MIRABEL nie powstał po to abyśmy MY sobie radzili z naszymi podopiecznymi. I wcale nie chodzi o to, aby sobie z nimi radzić. To w końcu o co chodzi?

            Próbuję nauczyć psy komunikowania się z gatunkiem ludzkim w jego zwariowanym świecie. Nie znaczy, że chcę zrobić z nich niewolników. Staram nie skupiać się na problemie, bo on najczęściej jest skutkiem, nie przyczyną. O tym wkrótce, więcej napiszę tutaj http://pomocnalapa.blogspot.com/2012/04/szacunek-porozumienie-i-partnerstwo.html  A tymczasem zapraszam do zakładki Avila, w której umieściłam kilka fotek z jego życia w TDW „Mirabel”
http://tdwmirabel.blogspot.com/p/avil.html

środa, 13 czerwca 2012

Dwie różne psiowości

    MIGDAŁ


AVIL

 Od ponad tygodnia jest u nas nowy pies. Fundacja "Boksery w Potrzebie" na pewno "złośliwie":) :))))) wybrała na mojego podopiecznego zupełne przeciwieństwo Avila. Moje umiejętności i wiedza wystawione zostały na próbę.:))))
Migdał jest drobnitkim rozrabiaką, pozytywnie nastawionym do świata, a przede wszystkim do ludzi.
Jest psem mocno opartym na człowieku i  nawiązującym silną więź. Trochę nie pewny siebie, ale nie zaliczyłabym go do psów lękowych. Pogodny, wesoły i lubiący zabawę z człowiekiem, ale najważniejsze, że sprawia mu ona radość. Bardzo ładnie komunikuje się i rozumie sygnały wysyłane przez człowieka.
Avil, jak przyjechał do mnie, był zupełnie niezależny, na spacerach nie zwracał uwagi na człowieka . Samodzielnie podejmował decyzję, słabo się komunikował. Miewał wybuchy skumulowanych emocji w stosunku do człowieka,  które trudno było wyhamować. Łapał zębami za buty czy ręce. Zabawa zabawką również łatwo mogła przejść w walkę, gdyż w psie wzbudzała się złość i frustracja. Były momenty, gdy wysyłał mi sygnały ostrzegawcze, czy grożące i jeszcze kilka innych niepożądanych zachowań o których można poczytać we wcześniejszych wpisach.
     W tej chwili mam mało czasu na pisanie, ale cieszę się, że robiłam wcześniejsze wpisy, dzięki temu w chwilach zwątpienia (bo coś nie wychodzi), są dla mnie pozytywnym wzmocnieniem.
    Dziennie z każdym z psów na tymczasie spędzam od 4 do 5 godzin. Oprócz tego chwile z moimi psami i brakuje mi dnia, choćby dla mojego konia- Gilghamesha, którego ostatnio zaniedbałam. Mój dzień zaczyna się o 5-6 rano, a kończy 22-23, a czasu brak.
  Zapraszam do zakładki "Avil" i "Migdał", tam bardziej szczegółowe opisy chłopaków umieściłam i parę fotek.

piątek, 8 czerwca 2012

Avil uczy się współpracować z inną osobą. Mamy nowego na pokładzie

Tak, jak obiecałam poniżej krótka relacja Magdy ze spotkania z Avilem. Magda była dla niego osobą zupełnie obcą , a jemu bardzo potrzebny jest kontakt z różnymi ludźmi, dlatego bardzo się cieszę, że  dała się wykorzystać i zaryzykowała:))))) spotkanie. Bardzo serdecznie DZIĘKUJĘ.
"Przed pierwszym spotkaniem z Avilem, nie do końca wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Uratowany od uśpienia z powodu agresji, po przejściach – nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z „takim” psem. Kiedy Sylwia wypuściła Avila z domu, wybiegł w moim kierunku, po czym gdy zobaczył, że nie wykazuję żadnego zainteresowania (stanęłam bokiem i odwróciłam wzrok), spokojnie odszedł wąchać krzaczki. Przez następne kilka minut mogłyśmy spokojnie stać i rozmawiać, Avil krążył wokół nas, podchodził, obwąchiwał mnie - przywitaliśmy się i poszedł dalej. Po chwili spojrzałam na niego, o sekundę dłużej niż powinnam i wyskoczył jak z trampoliny, żeby… polizać mnie po twarzy. Natychmiastowa reakcja Sylwii (słowo „nie”) plus moje odwrócenie się od psa od razu podziałały – znów spokojnie stał czterema łapami na ziemi.

Następnego dnia miałam okazję poćwiczyć z Avilem komendy: równaj, siad, waruj. Potrafił bardzo ładnie skupić się na mnie, mimo że byłam dla niego zupełnie nową osobą, i czekać na komendę zwalniającą, nie ciągnął na smyczy podczas spaceru na łące. Spisał się bardzo dzielnie i to chyba ja byłam bardziej zestresowana, niż on... Zupełnie niepotrzebnie, jak się okazało, bo ani przez chwilę nie wykazywał cienia agresji. Avil łatwo się pobudza, a przez jego siłę i masę trzeba mieć to podówjnie na uwadze - może niechcący przewrócić, lub zadrapać. Poza tym - jest uroczy i pięknie umaszczony! Moim zdaniem Avil swoim zachowaniem nie różni się w znacznym stopniu od przeciętnego psa... Trzymam mocno kciuki, aby znalazł wyrozumiałego i konsekwentnego właściciela, który pomoże mu zrozumieć zasady ludzkiego świata i zbudować zaufanie."

Zapraszam na filmy, w rolach głównych Avil i Magda
http://youtu.be/2QUkCWMGmn8

http://youtu.be/eSV3rO1lUFk

          Od niedzieli mamy nowego na pokładzie jest nim:



MIGDAŁ

Tutaj można przeczytać jego historię: http://www.fundacjabokserywpotrzebie.fora.pl/w-domach-tymczasowych-i-hotelach,8/lubelskie-migdal,3754.html

Za kilka dni napiszę coś o nim, gdy się lepiej poznamy. Na razie jest, jak kolonista pierwsze dni, więc nie wie na co może sobie pozwolić. W tej chwili poznaje zasady panujące w "Mirabel"

sobota, 2 czerwca 2012

PIF_PAF. Nie zabijaj, plis. Będę grzeczny

Szkoląc psa mam pewne założenia, jednak nie są one sztywne. Ulegają modyfikacjom w zależności od okoliczności. Czasami coś nie wychodzi, a czasami udaje się coś fajniejszego, niż planowaliśmy. Oto, jak zamiast siadania z warowania, wyszło nam PIF-PAF.
http://youtu.be/ivSHcZyS85Q

Wkrótce szersza relacja o Avilu, wypowiedzą się osoby, które miały okazję go u nas poznać.
Bardzo jestem ciekawa, co o nim napiszą.

piątek, 11 maja 2012

Cyrkowy pudelek...?


Ostatnio poskramialiśmy straszny obiekt jeżdżący, czyli   traktorek do koszenia trawy. Avil na jego widok dostawał amoku. Skakał, szczekał, próbował gryźć koła. Jednym słowem próbował obezwładnić intruza, który budził w nim ogromny niepokój.
Moim zadaniem było sprawić, by pies ignorował hałas i  maszynę jeżdżąco - koszącą, wydającą te dziwne dźwięki.

Pierwsze spotkania tych dwojga wyglądały tak:

(Ta rozmazana plamka-to szalejący Avil:))

Rozpoczęłam od tego, że usiadłam na wyłączonym potworze i z niego podałam psu kilka smaków pomimo jego dużej ekscytacji. Sposób, w jaki podszedł do mojej ręki, pokazał mi, że pies po prostu boi się tego urządzenia. Następnym etapem było włączenie maszyny i nadal zaprzyjaźnianie psa przy pomocy nagród pokarmowych. Kolejnym krokiem było powolne ruszenie do przodu przy jednoczesnym podawaniu smakoli, gdy pies znajdował się z boku.  Nagrodą była zwykła karma, dostawał zawsze kilka kulek, aby jeszcze chrupał, gdy ja odjeżdżałam od niego. Tym sposobem pokazywałam, że traktor nie jest dla niego zagrożeniem. Ważne też było, że pies przeżuwając, uspokaja się. Przez pierwsze 10 minut bokser chodził za mną, gdy kosiłam trawę i za każdym razem dostawał nagrodę. Miał momenty, że próbował pierwszego sposobu i zaczynał szczekać, wtedy głosem starałam się przerwać to zachowanie (komendą uniemożliwiającą nauczoną wcześniej) i  nagradzać pożądane przeze mnie. Zawsze dostawał więcej chrupek, więc zostawał w miejscu, aby je pogryźć i podchodził dopiero za chwilę po następną porcję. Kiedy zobaczyłam, że opanował już emocje, zaczęłam przedłużać moment częstowania go karmą. I tak skosiliśmy podwórko. W tym momencie jeszcze celu nie osiągnęłam. Pies nadal wykazywał zainteresowanie pojazdem. Przyszedł czas skoszenia trawy przed domem. Tutaj na chwilę zabawę zaczęliśmy od początku. Zmiana miejsca pobudziła Avila do pierwszych reakcji, czyli szczekania i próby ugryzienia kółek. Jednak tym razem poszło nam szybciej, choć proces przebiegał podobnie. Tym razem udało mi się doprowadzić do tego, że bokser położył się na tarasie na lewym boku z wyciągniętymi łapkami i zasnął. Czasami zatrzymywałam maszynę, aby z niej zejść i zanieść mu kilka chrupasów. W ten sposób starłam się pokazać, że właśnie o takie zachowanie mi chodziło i jemu się to opłaca. Podziałało znakomicie. Skosiłam całą trawę,  a pies stracił całkowicie zainteresowanie hałasującym traktorem. Na początku, jak wspomniałam, spał, a potem poszedł zająć się czymś bardziej interesującym. Myślę, że następnym razem, kiedy będę używać traktora, Avil znów spróbuje swoich sposobów rozładowania emocji, ale powinno być już łatwiej go uspokoić.

            Opisałam, w jaki sposób odczulałam psa na obiekt wzbudzający jego niepokój. Czy jest on jeden, jedyny właściwy? Nie. Każdy z trenerów  być może  zrobiłby to nieco inaczej. Ten sposób był dopasowany do mnie i psa. Najważniejsze, że skuteczny.  Ten etap procesu zabrał nam około pół godziny (dla innego psa, dla innego wywoływacza emocji lub w innym środowisku mógłby trwać dłużej bądź krócej). To dopiero początek. Potwór nie został jeszcze ujarzmiony

Starałam się przedstawić kolejne etapy, jednak nie jestem w stanie szczegółowo opisać momentów, w których pies dostawał pokarm. Nagradzanie jest sztuką, którą należy doskonalić cały czas, bezwiedne wydawanie smaków mogłoby wzmocnić niepożądane zachowanie i utrwalić jego niepokój związany z tym urządzeniem. Trzeba pamiętać, że tak naprawdę podając nagrodę (w jakiejkolwiek formie) nagradzamy cały organizm, nie tylko zachowanie, czyli emocje, myśli, uczucia, jednym słowem wszelkie procesy zachodzące, w tym momencie w psie, np. podwyższoną adrenalinę.

Dzisiaj natomiast oswajaliśmy opryskiwacz, (w zupełnie inny sposób niż kosiarkę, niestety nie mam zdjęć) który był kompletnie nie czuły na Avilowskie zaczepki, choć piechol starał się, jak umiał pobudzić go do jakiejś interakcji. Najbardziej z całego urządzenia intrygująca była rura, ale nawet ona nie wykazywała chęci zapoznania. Nawet zaczepki zębami nie były w stanie zmusić jej do podjęcia jakichkolwiek działań. Dlatego po paru minutach Avil uznał, że to kiepski i nudny obiekt, nie nadaje się ani do zabawy, ani do walki. Taka złośliwa ta rura.
Codziennie spotykamy takich przeciwników kilku na swojej drodze:)) nawet w Czarnowodzie. Najtrudniejszym zadaniem jednak jest nauczyć psa obojętności na żyjące stworzenia (koty, psy, konie i.......ludzi), bo nie mam za dużego wpływu na ich zachowanie. Kilka tygodni po przyjeździe oswajaliśmy się z kotami, które Avil gonił z dziką pasją. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, czy to w celach morderczych, czy rozrywkowych. Wydawało mi się, że opanowanie tego psa, przy kotach będzie bardzo długim procesem, a tym czasem bardzo pomogła mi moja Mysza,
która takie Avile ma w nosie i ani  myśli przed takimi gamoniami zwiewać.

Dzisiaj Avil potrafi spać z nią nawet na jednej kanapie, razem jeść śniadanko podawane z ręki (groszek dla boksia, groszek dla Myszy:)).


Czy nie goni uciakających kotów? Oczywiście, że goni, jest przecież psem, ale nie towarzyszą mu już tak wysokie emocje.
Tutaj ze Szprotą prowadzi spokojny dialog:


Zdarza się, że nawet da się go odwołać, albo sam z siebie zignoruje kota, bo mu się nie chce w danej chwili biec nawet z psiego obowiązku i przyzwoitości.
         
   Zadano mi ostatnio pytanie, kiedy nauczę Avila jakichś sztuczek.
Moją rolą nie jest produkowanie „cyrkowych pudelków”.  Jeśli ktoś myśli, że adoptując psa z moich rąk, będzie miał gotowy produkt, czyli psa chodzącego „jak na sznurku”, to jest w błędzie. Przyjemność szkolenia psa pozostawiam przyszłym właścicielom, którzy pod okiem jednego z moich kolegów w jakieś szkole nabędą wiedzę i umiejętności nauki swojego podopiecznego. Moją rolą jest przygotowanie czworonoga do takiej nauki. Temu służyły chociażby w/w ćwiczenia.

To, że nauczyłam go paru komend, tj. siad, waruj czy slalom między nogami, służyło i służy tylko nawiązaniu relacji i zabawie, które są niezbędne do wyprowadzania psa z jego złych nawyków i wysokich emocji.

Dlaczego dalsze szkolenie zostawiam właścicielowi. Właśnie dlatego, że poprzez wspólnie spędzony czas na treningach będzie wzmacniać się między nimi więź. Poza tym zawsze to większa frajda, jeśli nauczą się czegoś wspólnie pies i jego opiekun.

piątek, 27 kwietnia 2012

Przełomowy dzień

Wczorajszy dzień był przełomowy.
1. Avil pierwszy raz odpoczywał na dworze. Śladem innych psów powalił się na słoneczku i zasnął. Po godzinie zrobiło mu się za gorąco, więc przeniósł się w cień. Wiem, to dość banalnie brzmi, ale dla tego psa, którego na początku pobudzało wszystko (listek na wietrze, ptaszek przelatujący, bzyczenie pszczoły itp), i przez to chodził cały czas spięty i gotowy... na co? Prawdę mówiąc, nie wiem. Od wczoraj naprawdę wyluzował.
2. Powiązane jest to z punktem pierwszym. Całkowicie zignorował chodzącego kota po podwórku. Co  prawda była to Mysza, więc mało ciekawy kot, bo nie uciekający ale zawsze kot. Nawet do niej nie wstał.
3. Kazik przestał bać się Avila i sam go zaczepił do zabawy:) . Boksio tak, jak wielokrotnie pisałam jest bardzo przyjaźnie nastawiony do innych przedstawicieli swojego gatunku, ale nie potrafi się bawić. Nie zna umiaru, jest upierdliwy i namolny. Nie respektuje sygnałów, że partner ma dość.
Teraz kilka fotek z wczorajszych wariactw.
                                                 Na początek bokserska ekipa.


Wielkiej szczęśliwości pies










Tutaj mnie nie widać
                                     Teraz, albo nigdy.....

groźny labrador atakuje...











                                                     ....i zgryza


kto ma większą paszczę, no kto?


                                           Gonimy laba...

                                         Już go prawie mam...
 
                            Nie, to labek goni boksia, ale zabawa.
Co za piesowe miny...