piątek, 27 kwietnia 2012

Przełomowy dzień

Wczorajszy dzień był przełomowy.
1. Avil pierwszy raz odpoczywał na dworze. Śladem innych psów powalił się na słoneczku i zasnął. Po godzinie zrobiło mu się za gorąco, więc przeniósł się w cień. Wiem, to dość banalnie brzmi, ale dla tego psa, którego na początku pobudzało wszystko (listek na wietrze, ptaszek przelatujący, bzyczenie pszczoły itp), i przez to chodził cały czas spięty i gotowy... na co? Prawdę mówiąc, nie wiem. Od wczoraj naprawdę wyluzował.
2. Powiązane jest to z punktem pierwszym. Całkowicie zignorował chodzącego kota po podwórku. Co  prawda była to Mysza, więc mało ciekawy kot, bo nie uciekający ale zawsze kot. Nawet do niej nie wstał.
3. Kazik przestał bać się Avila i sam go zaczepił do zabawy:) . Boksio tak, jak wielokrotnie pisałam jest bardzo przyjaźnie nastawiony do innych przedstawicieli swojego gatunku, ale nie potrafi się bawić. Nie zna umiaru, jest upierdliwy i namolny. Nie respektuje sygnałów, że partner ma dość.
Teraz kilka fotek z wczorajszych wariactw.
                                                 Na początek bokserska ekipa.


Wielkiej szczęśliwości pies










Tutaj mnie nie widać
                                     Teraz, albo nigdy.....

groźny labrador atakuje...











                                                     ....i zgryza


kto ma większą paszczę, no kto?


                                           Gonimy laba...

                                         Już go prawie mam...
 
                            Nie, to labek goni boksia, ale zabawa.
Co za piesowe miny...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz